Obudziłam się w jakimś pomieszczeniu. Leżałam na łóżku w satynowej pościeli.
Ciemność ogarniała cały pokój i ograniczała mi widoczność, a dzięki ciszy, można było usłyszeć spokojne oddechy śpiących czarodziei. Odsłoniłam kawałek kotary, a mój wzrok padł w stronę lekkiej smugi światła, wydobywającej się spod pościeli wspólokatorki. Nagle spod pierzyny wyłoniła się głowa, a zaraz po niej dziwny patyk, który błyskał światłem.
Po chwili usłyszałam cichy szept.
-Sally Black, tak? Nazywam się Daphne Greengrass i jesteśmy współlokatorkami. Od dziś mieszkasz w tym pokoju.
-Emm. Tak. Hej.
-Po lewej śpi Pansy, którą już znasz, a obok niej Tracey Davis.
-Jasne.*odpowiedziałam cichutko*
-Radze Ci iść spać, Dobranoc, Nox.
I w tej chwili, w pomieszczeniu zapadła całkowita ciemność.Zakryłam kotare i położyłam się na brzuchu. Rozmyślając poczułam się sennie, więc zaapadłam w kraine Morfeusza.
•°•°•°•
-Sally......Sally....wstawaj
Takie oto słowa, wyrwały mnie ze snu. Była to Pansy, która zapewne jest rannym ptaszkiem...
-Jeszcze chwileczke
-Mamy transmutacje z McGonagall, a ona nas nie cierpi, więc podnieś dupsko.
Nie było innego wyjścia, tak więc podniosłam się z łóżka i sięgnełam do kufra po ubrania, który stał przy wygodnym meblu.
Pobiegłam do łazienki, włosy zostawiłam rozpuszczone, a zęby umyłam w dwie minuty i byłam gotowa.
-Sally!! biegnij za mną,jeśli nie chcesz szlabanu.
Przestraszyłam się, a do tego dochodził stres. To jest moja pierwsza lekcja.
Dotarlyśmy pod sale przed McGonagall.
Zerknełam na pewną dziewczynę, która stała sama.Miała długie brązowe włosy, jednak nie widziałam jej twarzy.
-Pansy?
-Hmm?
-Co to za dziewczyna, która stoi sama?
-Jest z naszego domu to Sophie Parker, ma tu tylko dwie przyjaciółki Rose Evans z domu szlam i Cynthie Dale z Ravenclawu. Wiesz radze Ci....
Jesnak ja jej nie słuchałam, podbiegłam do owej dziewczyny, którą mocno przytuliłam. Nie mogłam w to uwierzyć. Dziewczyny są czarownicami! Już rozumiałam, od ponad trzech lat przyjeżdżały tylko na święta i wakacje, bo uczą się w Hogwarcie!.
-Sally?!
-Ohh Sof* tak za Tobą tęskniłam.
-Zapraszam wszystkich do sali.
No tak... Transmutacja.
-Sof siadamy razem?
-Wiesz.. wolałabym usiąść sama.
-Jasne. W takim razie usiądziemy razem na obiedzie.
Nic już nie odpowiedziała. Pansy dziwnie na nas patrzała, koniecznie muszę się jej zapytać o co chodzi.
-Sally siadaj ze mną.
-Jasne Pansy.
Poszłyśmy na koniec sali i usiadłyśmy w ostatniej ławce pod ścianą. Przed nami usiadł Draco i Blaise, których zdążyłam poznać na kolacji.
-Na dzisiejszej lekcji, będziemy próbować zamienić się w dowolne zwierze. Jak wiecie dotąd zaa pierwszym podejściem, udało się przemienić tylko jednemu czarodziejowi, a był nim sam Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać. Tak więc do dzieła!
Zaczniemy od Rose Evans!
Mój wzrok popędził jak torpeda w stronę rudeej Rose, której długo nie widziałaam. Dziewczyna się skupiła, ale niestety nie wyszło. Przez cała lekcje siedziałam cichutko jak mysz pod miotłą, nikomu nie wyszło ani z Gryffindoru ani ze Slytherinu. Zostałaam Pansy i Ja.
Pansy wypróbowała swoich sił, jednak poszły one na marne.
-Jak wiecie została nam ostatnia uczennica, która dopiero wczoraj przybyła do Hogwartu. Nigdy wcześniiej nie miała styczności z żadną magią, dlatego Sally proszę Cię o głębokie skupienie. Wyobraź sobie siebie we wcieleniu dowolnego zwierzęcia. Robisz to pierwszy raz więc możliwe, że nie wyjdzie.
Strasznie się zestresowałam.Cała sala zwróciła wzrok na mnie. Uspokoiłam się i wyobraziłam sobię, że jestem orłem, który lata nad wodą. Po chwili poczułam, że unoszę się w powietrzu. Otworzyłam oczy i spojrzałam w dół, ja Sally Black, a może Riddle latałam po całlej saali. Skierowałam się w stronę Pansy i już po chwili siedziałam na swwoim miejscu.
-Slytherin otrzymuje 250 punktów! A Ciebie Sally zaraz wpisze na listę animagów, muszę wysłać list.
Koniec lekcji.
Wyszłaam z Sali i razem z Pansy ruszyłam na resztę zaajęć.
*Zdrobienie od Sophie
To już kolejny rozdzialł.
Za błędy przeeepraszam, jednak pisze na telefonie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz