Od moich skończonych 11 urodzin działy się dziwne rzeczy.
Rodzice tłumaczyli to tym, że to po prostu zwykły przypadek.Wierzyłam im...do czasu. Codziennie znikali od tak. Rzadko słyszałam otwierające się,albo zamykające się drzwi do mieszkania więc nie mogli nimi wychodzić. Zdałam sobie sprawę, że coś jest na rzeczy. Zazwyczaj nie było ich już po godzinie 23.
Ciągle zastanawiałam się gdzie mogą wychodzić o tej godzinie. Gdy ich o tym pytałam nigdy nie odpowiadali.Po prostu zmieniali temat.Mamy duży dom jednorodzinny na uboczu miasta w Londynie.
Mamy trzy kominki.W pokoju codziennym,kuchni i na stryszku. Jestem ciekawa po co nam one, skoro nikt nigdy w nich nie pali. Czasami gdy wchodziłam do pokoju rodziców już ich nie było,a w kominku unosił sie czarny pyłek. Tata tłumaczył, że to cegły się kruszą bo kominy są nie używane. Było jeszcze coś dziwnego.
Moje trzy najlepsze przyjaciółki Cynthia,Rose i Sophie od 3 lat wyjeżdżają na cały rok gdzieś wracając tylko na wakacje i święta. Ich rodzice przepisali ich trzy lata temu do specjalnej szkoły z rozszerzoną nauką.
Było mi strasznie smutno bo one razem w jednej szkole a ja sama musiałam chodzić do zwykłej miejskiej szkoły. Owszem pisały do mnie listy,które przynosiła sowa...kolejna rzecz dziwna. Jakoś nigdy się nie zastanawiałam nad tym wszystkim. Wczoraj wieczorem wszystko sobie uświadomiłam. Siedziałam i rozmawiałam z mamą. Odwróciłam się tylko na 5 minut a ona znikła...tak po prostu!
To dało mi do myślenia, że coś przede mną ukrywają.
Bitwa,śmierć,miłość wszystko dopiero się zacznie.
** Hej kochani
rozdziały będę dodawała co 2-3 komentarze.
Zachęcam was naprawdę do przeczytania i pozdrawiam.